W niedzielę wieczór wydarzenie otwarł keynote Larry Ellisona, szefa Oracle. Tegoroczne ogłoszenia wydały się z pozoru nader skromne. Larry obiecał mianowicie wprowadzenie opcji In-Memory do bazy danych Oracle w jej ostatniej inkarnacji (wersja 12c). Oznacza to, że tabele będą mogły być opcjonalnie przechowane w pamięci, przy 100x zwiększeniu prędkości dostępu I/O. Towarzyszy temu pomysł ciekawy dla technologów: dane będą dostępne jednocześnie w formacie tradycyjnym, w organizacji wierszowej, jak i w postaci kolumnowej optymalnej dla zastosowań analitycznych. Możemy wybrać sposób dostępu.
Czy to ogłoszenie godne uwagi rynku? Wydawałoby się że nie. Nie został ogłoszony żaden dramatyczny zwrot strategii firmy.
Waga tego komunikatu znacząco rośnie jeśli zrozumiemy jego rynkowy kontekst. Po pierwsze, Oracle jest pod wzmożonym ostrzałem szeregu mniejszych konkurentów próbujących odkroić kawałek rynku bazodanowego dla siebie. W sillicon Valley wyrosło szereg technologii NoSQL, na czele z Cassandra, MongoDB i Hadoop – których hasłem jest łatwa skalowalność do kilkuset węzłów. Oracle skaluje się tak dobrze. W Ameryce (w przeciwieństwie do Polski) wiele firm przechowuje w bazach Oracle również dane niekrytyczne związane z ruchem na stronie www, i te w pierwszej kolejności padają łatwym łupem tanich dostawców NoSQL. Oracle, wrzucając bazę do pamięci, daje sygnał rynkowi: wkrótce operacje w Oracle Database przyśpieszą kilkusetkrotnie. Zamiast planować projekt migracji do innych technologii i kupować kilkaset serwerów, lepiej wstrzymaj się - zainwestuj w jeden serwer i dobrą pamięć RAM. Zgodnie z zasadą „działa – nie rusz”, klienci będą więc teraz mniej chętnie migrować do Mongo. Haczyk? Owszem, bo alternatywą jest inna migracja – do 12c. Jednak jest to migracja o wiele prostsza. Z doświadczenia Gridwise: jeśli upgrade do nowej wersji bazy danych to kilka tygodni pracy, to migracja do innej technologii przetwarzania zabiera rok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz